Samodzielny Oddział Piechoty "FENIKS"

Zima w lesie
Śnieg sypie wielkimi płatami, jest miękki i klejący, wiatr przestał wiać a temperatura waha się w granicach -5 stopni Celsjusza. Piękna pogoda na wymarsz w plener. Zbieramy się więc.

Zima jest niebezpieczna do wypadów survivalowych. Nocą temperatura potrafi drastycznie spaść, a gdy do tego ruszy się - choćby i niewielki - wiatr to temperatura odczuwalna może szybko osiągnąć nawet - 20 stopni. Jest to bardzo niebezpieczne zarówno dla zdrowia jak i nawet życia.

Przy niskiej temperaturze bardzo szybko traci się energię, co za tym idzie opadamy z sił a ponadto nasz organizm nie ma skąd brać sił na ogrzanie się.

Jednak postaramy się do tego jakoś przygotować. :) Mówił więc tu będę o kontrolowanej wycieczce zimowej.

 

Najważniejszą czynnością przy takim wypadzie jest utrzymanie stałej temperatury ciała. I nie wystarczy tu "ciepło się ubrać" a nawet czasami takie ubranie może zaszkodzić. Ale o tym później.
Ważne jest dbanie o wystające części ciała - dłonie, nos, policzki. Zwłaszcza z twarzą należy uważać. Gdyż kiedy ręce zaczynaj nas piec z zimna to przestajemy odczuwać że marzniemy w twarz. Można ją natrzeć jakimś tłustym kremem (ale nie nawilżającym). Warto także delikatnie masować uszy i nos - to pobudza krążenie.

Wyruszamy więc do lasu.

Przygotowania
Jemy ciepły posiłek. Jeśli byłby tłusty to dobrze - tłuszcz to też energia. Ubieramy się "na cebulę" koszulka, koszula, sweter, bluza mundurowa, polar, kurtka... Staramy się ubrać tak żeby zawsze można było coś zdjąć, dodatkowo zabieramy jakiś ciepły koc, lub jeszcze jedną bluzę. NA nogi 2 pary skarpet, trzecia - dodatkowa - w plecak. do tego spodnie, kalesony i jesteśmy ubrani jak należy.

Co w plecak? A to zależy jak sobie planujemy nasz pobyt w dziczy... Na pewno jakiś energetyzujący baton. Jeśli planujemy możliwość rozpalenia ognia to coś co da się na tym ogniu podgrzać - kiełbasę, herbatę. Można nawet wodę. Jeśli nie mamy w czym to chociaż butelkę postawić koło ogniska. Picie lodowatej wody gdy przed nami jeszcze 8 godzin w lesie jest mało przyjemną perspektywą.

Dobrą opcją jest namiot. I nie musi być to namiot polarnika. Wystarczy najprostszy. Po obłożeniu go śniegiem mamy dobą izolację przed wiatrem i jako takie zabezpieczenie przed chłodem. Oczywiście zamiast namiotu można sobie zbudować igloo czy szałas (jeśli mamy las iglasty) Najważniejsze to sposób w jaki należy go budować tzn. Wejście musi być niżej niż główne pomieszczenie - ciepłe powietrze idzie do góry.

Wymarsz
Obojętnie jak daleko mamy - czy to trzysta metrów czy dwadzieścia kilometrów. W zimie nie wolno prowadzić forsownego marszu. Jednym z najgorszych błędów młodego survivalowca jest dopuszczenie by się spocił. Mokre ubranie jest jeszcze gorsze niż brak ubrania. Idziemy więc spokojnym tempem, ubrani na tyle ciepło by nie zmarznąć a na tyle lekko by się nie spocić. Ważnym rytuałem jest odpoczynek w czasie długiego marszu. W czasie przerwy zakładamy na siebie dodatkowe ubranie, tu też owijamy się kocem. Staramy się utrzymać temperaturę organizmu, który w skutek przerwanego wysiłku wydziela mniej energii. Najszybszą, ponoć, metodą odpoczynku jest podniesienie nóg powyżej poziomu głowy. (Tylko się nie kłaść na śniegu - po wzmożonym wysiłku zapalenie płuc murowane)

Czynności obozowe
Rozbijamy namiot tu też budujemy igloo lub szałas. Obkładamy to śniegiem (może z wyjątkiem igloo). Mamy ciepłe miejsce za wiatrem. Przygotowujemy sobie ognisko. Jeśli jest możliwość do ogniska wkładamy jakieś kamienie.
Ogrzewanie namiotu. Podstawowy ogrzewaniem będzie tu jednak ciepło wydzielane przez nasze ciało. Oczywiście można temu dopomóc. Wstawiamy do namiotu świeczkę, wnosimy ciepłe kamienie z ogniska (byle by nam się namiot nie zapalił). Co jakiś czas odnawiamy zasoby energii ciepłą herbatą, kiełbaską z ogniska ewentualnie batonem czy czekoladą (dawniej ludzie używali słoniny) Staramy się nie pozostawać za długo w bezruchu.

Sen
Jeśli nie ma odpowiedniej izolacji od podłoża to się nie kładziemy. Opieramy się plecami o plecy kolegi, drzewo (ściana namiotu nie jest najlepszym wyjściem - ale lepsze niż nic). Śpimy w pozycji siedzącej.
Co rozumiem przez odpowiednią izolację. Nie chodzi mi tu o kilometry różnych warstw pod nami. Zimą ziemia jest wilgotna lub zamarznięta. Jeśli nawet jest zamarznięta to w czasie snu ogrzejemy ją własnym ciałem i będzie wilgotna. Jednym słowem obudzimy się w mokrym ubraniu z wychłodzonym organizmem (w końcu ciepło dodaliśmy ziemi) przy ujemnej temperaturze. Nawet jeśli nadal będziemy zdrowi to pierwszy wiaterek zmieni ten stan. Dobra izolacja jest więc nie tylko od zimna ale przede wszystkim od wilgoci.

Ciekawostka: Nie wiem na czym to polega ale jeśli do snu ubierzemy się ciepła kurtkę będzie nam chłodno. Jeśli jednak się nią przykryjemy będzie nam znacznie cieplej.

Poranek
Oj poranki są ciężkie noc prawie nie przespana było zimno, spało się w pozycji siedzącej a wszystkie mięśnie są zastane. Mały trening powinien zmienić ten stan.
Jednak najpierw oceniamy swój stan. Sprawdzamy przed wyjściem z "legowiska" czy to co mamy na sobie jest suche. Zdejmujemy buty sprawdzamy skarpety, macamy się między warstwami ubrania (w takich warunkach można nie odczuć od razu że jest się całym mokrym). Po krótkiej analizie wychodzimy na zewnątrz, robimy leciutki trening - rozciąganie, krótki spacer - przywracamy krążenie i właściwą temperaturę ciała. I możemy siedzieć jeszcze jeden dzień :)

Garść informacji na zakończenie

  • Alkohol - Powiedziałbym że zawsze i wszędzie ale bym was okłamał. :P Z autopsji wiem że takie rozgrzewające alkohole ja rum mogą okazać się zbawienne. Jedna w ograniczonych dawkach. Do póki rozgrzewa - to jest tak do szklanki (górna granica) na osobę - Jest zbawienny w skutkach. Utrzymuje właściwą temperaturę ciała, zwiększa odporność na choroby itp. Jednak po przekroczeniu pewnej dawki zacznie działać odwrotnie. Będziemy czuć ciepło mimo że jest lodowato, zaczniemy się rozbierać. Nie starczy nam siły woli by spać na siedząco itp. W takich warunkach trzeba pić z głową.
  • Najwięcej ciepła ucieka z człowieka przez... głowę. Nie zapominajmy i nie zaniedbujmy czapek
  • Przed wiatrem doskonale chroni... gazeta. Zwykły brukowiec. Gdy więc spodziewacie się niespodziewanego można wziąć. Dużo miejsca nie zajmie.
  • Gdy człowiek zamarza spowalniają się funkcje życiowe, w tym także proces umierania. Jest więc sporo czasu na odratowanie zamarzającego.
  • Etapy zamarzania to:
    1. Bolące dłonie, nos, uszy, stopy (każdy zna ;) )
    2. Wszystko przestaje boleć, człowiek robi się rozdrażniony
    3. Spada koncentracja, wzrasta rozdrażnienie, zamarzający zaczyna bredzić i bełkotać (to ostatni etap)
    4. Pojawia się wszechogarniająca senność, na kilka sekund robi się ciepło
    5. ...
  • Po czym poznać że będzie mróz:
    Wygwieżdżone, czyste niebo
    Wieją wschodnie wiatry
    Osadzanie się "szadzi" na drzewach
  • Po czym poznać że będzie śnieg:
    Zachmurzenie i zamglenie powietrza
    Wieją północno-zachodnie wiatry
    "Halo" wokół słońca i księżyca

I to w sumie tyle.

Pisząc ten artykuł posiłkowałem się informacjami zawartymi na www.survival.infocentrum.com oraz www.wmasg.pl

 

Najważniejszą czynnością przy takim wypadzie jest utrzymanie stałej temperatury ciała. I nie wystarczy tu "ciepło się ubrać" a nawet czasami takie ubranie może zaszkodzić. Ale o tym później.
Ważne jest dbanie o wystające części ciała - dłonie, nos, policzki. Zwłaszcza z twarzą należy uważać. Gdyż kiedy ręce zaczynaj nas piec z zimna to przestajemy odczuwać że marzniemy w twarz. Można ją natrzeć jakimś tłustym kremem (ale nie nawilżającym). Warto także delikatnie masować uszy i nos - to pobudza krążenie.

Wyruszamy więc do lasu.

Przygotowania
Jemy ciepły posiłek. Jeśli byłby tłusty to dobrze - tłuszcz to też energia. Ubieramy się "na cebulę" koszulka, koszula, sweter, bluza mundurowa, polar, kurtka... Staramy się ubrać tak żeby zawsze można było coś zdjąć, dodatkowo zabieramy jakiś ciepły koc, lub jeszcze jedną bluzę. NA nogi 2 pary skarpet, trzecia - dodatkowa - w plecak. do tego spodnie, kalesony i jesteśmy ubrani jak należy.

Co w plecak? A to zależy jak sobie planujemy nasz pobyt w dziczy... Na pewno jakiś energetyzujący baton. Jeśli planujemy możliwość rozpalenia ognia to coś co da się na tym ogniu podgrzać - kiełbasę, herbatę. Można nawet wodę. Jeśli nie mamy w czym to chociaż butelkę postawić koło ogniska. Picie lodowatej wody gdy przed nami jeszcze 8 godzin w lesie jest mało przyjemną perspektywą.

Dobrą opcją jest namiot. I nie musi być to namiot polarnika. Wystarczy najprostszy. Po obłożeniu go śniegiem mamy dobą izolację przed wiatrem i jako takie zabezpieczenie przed chłodem. Oczywiście zamiast namiotu można sobie zbudować igloo czy szałas (jeśli mamy las iglasty) Najważniejsze to sposób w jaki należy go budować tzn. Wejście musi być niżej niż główne pomieszczenie - ciepłe powietrze idzie do góry.

Wymarsz
Obojętnie jak daleko mamy - czy to trzysta metrów czy dwadzieścia kilometrów. W zimie nie wolno prowadzić forsownego marszu. Jednym z najgorszych błędów młodego survivalowca jest dopuszczenie by się spocił. Mokre ubranie jest jeszcze gorsze niż brak ubrania. Idziemy więc spokojnym tempem, ubrani na tyle ciepło by nie zmarznąć a na tyle lekko by się nie spocić. Ważnym rytuałem jest odpoczynek w czasie długiego marszu. W czasie przerwy zakładamy na siebie dodatkowe ubranie, tu też owijamy się kocem. Staramy się utrzymać temperaturę organizmu, który w skutek przerwanego wysiłku wydziela mniej energii. Najszybszą, ponoć, metodą odpoczynku jest podniesienie nóg powyżej poziomu głowy. (Tylko się nie kłaść na śniegu - po wzmożonym wysiłku zapalenie płuc murowane)

Czynności obozowe
Rozbijamy namiot tu też budujemy igloo lub szałas. Obkładamy to śniegiem (może z wyjątkiem igloo). Mamy ciepłe miejsce za wiatrem. Przygotowujemy sobie ognisko. Jeśli jest możliwość do ogniska wkładamy jakieś kamienie.
Ogrzewanie namiotu. Podstawowy ogrzewaniem będzie tu jednak ciepło wydzielane przez nasze ciało. Oczywiście można temu dopomóc. Wstawiamy do namiotu świeczkę, wnosimy ciepłe kamienie z ogniska (byle by nam się namiot nie zapalił). Co jakiś czas odnawiamy zasoby energii ciepłą herbatą, kiełbaską z ogniska ewentualnie batonem czy czekoladą (dawniej ludzie używali słoniny) Staramy się nie pozostawać za długo w bezruchu.

Sen
Jeśli nie ma odpowiedniej izolacji od podłoża to się nie kładziemy. Opieramy się plecami o plecy kolegi, drzewo (ściana namiotu nie jest najlepszym wyjściem - ale lepsze niż nic). Śpimy w pozycji siedzącej.
Co rozumiem przez odpowiednią izolację. Nie chodzi mi tu o kilometry różnych warstw pod nami. Zimą ziemia jest wilgotna lub zamarznięta. Jeśli nawet jest zamarznięta to w czasie snu ogrzejemy ją własnym ciałem i będzie wilgotna. Jednym słowem obudzimy się w mokrym ubraniu z wychłodzonym organizmem (w końcu ciepło dodaliśmy ziemi) przy ujemnej temperaturze. Nawet jeśli nadal będziemy zdrowi to pierwszy wiaterek zmieni ten stan. Dobra izolacja jest więc nie tylko od zimna ale przede wszystkim od wilgoci.

Ciekawostka: Nie wiem na czym to polega ale jeśli do snu ubierzemy się ciepła kurtkę będzie nam chłodno. Jeśli jednak się nią przykryjemy będzie nam znacznie cieplej.

Poranek
Oj poranki są ciężkie noc prawie nie przespana było zimno, spało się w pozycji siedzącej a wszystkie mięśnie są zastane. Mały trening powinien zmienić ten stan.
Jednak najpierw oceniamy swój stan. Sprawdzamy przed wyjściem z "legowiska" czy to co mamy na sobie jest suche. Zdejmujemy buty sprawdzamy skarpety, macamy się między warstwami ubrania (w takich warunkach można nie odczuć od razu że jest się całym mokrym). Po krótkiej analizie wychodzimy na zewnątrz, robimy leciutki trening - rozciąganie, krótki spacer - przywracamy krążenie i właściwą temperaturę ciała. I możemy siedzieć jeszcze jeden dzień :)

Garść informacji na zakończenie

  • Alkohol - Powiedziałbym że zawsze i wszędzie ale bym was okłamał. :P Z autopsji wiem że takie rozgrzewające alkohole ja rum mogą okazać się zbawienne. Jedna w ograniczonych dawkach. Do póki rozgrzewa - to jest tak do szklanki (górna granica) na osobę - Jest zbawienny w skutkach. Utrzymuje właściwą temperaturę ciała, zwiększa odporność na choroby itp. Jednak po przekroczeniu pewnej dawki zacznie działać odwrotnie. Będziemy czuć ciepło mimo że jest lodowato, zaczniemy się rozbierać. Nie starczy nam siły woli by spać na siedząco itp. W takich warunkach trzeba pić z głową.
  • Najwięcej ciepła ucieka z człowieka przez... głowę. Nie zapominajmy i nie zaniedbujmy czapek
  • Przed wiatrem doskonale chroni... gazeta. Zwykły brukowiec. Gdy więc spodziewacie się niespodziewanego można wziąć. Dużo miejsca nie zajmie.
  • Gdy człowiek zamarza spowalniają się funkcje życiowe, w tym także proces umierania. Jest więc sporo czasu na odratowanie zamarzającego.
  • Etapy zamarzania to:
    1. Bolące dłonie, nos, uszy, stopy (każdy zna ;) )
    2. Wszystko przestaje boleć, człowiek robi się rozdrażniony
    3. Spada koncentracja, wzrasta rozdrażnienie, zamarzający zaczyna bredzić i bełkotać (to ostatni etap)
    4. Pojawia się wszechogarniająca senność, na kilka sekund robi się ciepło
    5. ...
  • Po czym poznać że będzie mróz:
    Wygwieżdżone, czyste niebo
    Wieją wschodnie wiatry
    Osadzanie się "szadzi" na drzewach
  • Po czym poznać że będzie śnieg:
    Zachmurzenie i zamglenie powietrza
    Wieją północno-zachodnie wiatry
    "Halo" wokół słońca i księżyca

I to w sumie tyle.

Pisząc ten artykuł posiłkowałem się informacjami zawartymi na www.survival.infocentrum.com oraz www.wmasg.pl

 

 

Reklama

MoW-Wykleci-Bohaterowie_200x200

artfox_reklama

Polecamy

Reklama

Wymiana

Jesteśmy otwarci na wymianę linkami. Nasze bannery:
Reklama
Reklama
Samodzielny Oddział Piechoty "FENIKS" Template by Ahadesign Stworzone dzięki Joomla!